Czego się wstydzimy? 10 głównych powodów do wstydu.

0
71

 Czy to są powszechne powody do wstydu?

  1. WSTYDZIMY SIĘ BIEDY. Własnej i cudzej. Nasze kompleksy wzmaga konfrontacja ze środowiskiem osób bogatszych od nas, lepiej wykształconych.  Ukrywamy przed znajomymi i rodziną, że ledwie starcza nam do pierwszego, wolimy się zapożyczyć i wydać huczną kolację imieninową – bo zawsze była! – niż przyznać, że nie mamy kasy i sorry, imprezy nie będzie. Wstydzimy się kontaktu z biednymi, uciekamy przed biedą, chowając się za szybą samochodu, omijając ją, spuszczając wstydliwie wzrok. Wstydzimy się jej i boimy, nie chcąc wpaść w tarapaty.
  2. WSTYDZIMY SIĘ WŁASNEJ NAGOŚCI. To nie jest Szwecja, tu nie chodzi się do publicznej sauny, by pogadać z kolegami o interesach. Przed rozebraniem się w miejscu publicznym – a nie daj Bóg rozebraniem do naga, nawet na plaży – oceniamy nasz brzuch, wielkość piersi (za małe?, za duże?), szerokość tyłka, celulit, grubość ud, wielkość penisa czy szerokość klatki piersiowej. Wstydzimy się nagości przed pierwszym seksem, a czasem – długo w małżeństwie: „Zgaś światło, bo nie będę się z tobą kochała!” Wstydzimy się własnej nagości przed rodzicami, a rodzice wstydzą się jej przed nami…
  3. WSTYDZIMY SIĘ DŁUGÓW.  Są jak intymna część naszego życia. Nie opowiadamy znajomym, ile musieliśmy pożyczyć na nowe meble czy samochód, nie mówimy, że wpadliśmy w pułapkę kredytową, że kartę spłacamy kolejną kartą. Nie zgłaszamy się do banku z własnymi kłopotami tak długo, aż bank dopadnie nas sam. Nie mówimy o długach – własnych. Bo cudze potrafimy omawiać z lubością.
  4. WSTYDZIMY SIĘ MÓWIĆ O MASTURBACJI. Temat nie istnieje, choć jest stale obecny w życiu każdej populacji. Statystyki wskazują, że 90 procent mężczyzn uprawiało bądź uprawia onanizm – można sądzić, jak twierdzą złośliwi, że pozostałe 10 procent zwyczajnie kłamie. Czy mówią o tym między sobą? Nigdy, bardzo rzadko, to powód do wstydu nawet przed lekarzem. Dwieście lat światowej walki z masturbacją i przedstawiania jej jako szatańskiego dzieła, robi swoje. Kobiety onanizują się często na równi z mężczyznami, pary robią to wspólnie podczas seksu, ale mówić o tym? Przyznać się? Nigdy!
  5. WSTYDZIMY SIĘ WSTYDLIWYCH CHORÓB. Rosnące piersi u mężczyzn (ginekomastia). Brodawki, kłopoty z prostatą, hemoroidy, problemy z sikaniem i oddawaniem kału, nawet bóle menstruacyjne – o tym się nie rozmawia, to się nadaje co najwyżej do lekarza! Wstydzimy się i chowamy poparzone fragmenty ciała, maskujemy ubytki w uzębieniu, łysina potrafi nas przyprawić o palpitację serca…
  6. WSTYDZIMY SIĘ WIEJSKIEGO POCHODZENIA. Słoma z butów… Mieszka pan w Warszawie, tak? Tak. Jest pan warszawiakiem? Tak. Gdzie pan się urodził? W Kściobrodach. I już myślimy: ale wtopa, pewnie gość teraz mówi do siebie – Jezu, gdzie to jest, ale obciach, Kściobrody – facet z wiochy, słoik, a mówi, że warszawiak! Więc lepiej nie mówić. Może lepiej się nie przyznawać? Małe miasteczko, wieś letniskowa, wieś-sypialnia aglomeracyjna – to jeszcze ujdzie, ale wioska z dalekiej Suwalszczyzny? Spod Rzeszowa? Dżizas, nie! Lepiej nie mówić. Wieś, PGR, to kompleks, to zły rodowód. Bez sensu, ale tak jest.
  7. WSTYDZIMY SIĘ IMPOTENCJI. Przed pierwszym razem lub po pierwszych objawach – impotencja nas paraliżuje. Nas mężczyzn, ale także kobietę. Jeśli mu nie stanął, to znaczy, że albo jest chory, albo – co gorsza, matko święta! – że ja mu się nie podobam. Impotencja, wielkość i grubość albo zakrzywienie członka, długość stosunku, liczba stosunków w ciągu jednej randki – to wszystko mogą być powody do środowiskowego wstydu. Jak to, kochałeś się z nią tylko raz, przez całą noc??!! Patrzcie, chłopaki, prawiczek nie dał rady! Albo laska kiepska! I już zamykają nam się usta, już nigdy o tym nie będziemy mówili, ale lepiej – skłamiemy. Ja osiem razy w ciągu nocy i ciągle mi stawał! A ja dwanaście, non stop w niej siedziałem! Dziecinada.
  8. WSTYDZIMY SIĘ BRAKU ZNAJOMOŚCI JĘZYKÓW OBCYCH. Pochodna złego systemu kształcenia w PRL, ale nie tylko. Także dziś, mimo gigantycznego skoku, większość Polaków nie rozmawia płynnie w żadnym obcym języku. Czy nas to boli? Tak. Hotel w Egipcie – Kryśka, weź mu to powiedz, bo ja się wstydzę! Lepiej nie poproszę o wymianę zimnego dania, bo się skompromituję… A wystarczy pojechać do Francji lub na południe Włoch, żeby zobaczyć, jak słabo mówią po angielsku Francuzi i Włosi, a jednocześnie – nikt nie robi z tego żadnego problemu. Nie znam sklepu, hotelu lub restauracji w Apulii – prowadzonych przez tzw. prawdziwych Włochów – w których nie dogadałby się każdy turysta!
  9. WSTYDZIMY SIĘ NISKIEGO WYKSZTAŁCENIA. O tak! Kierowca w mojej korporacji nie chciał i nie mógł mieć wizytówki z napisem „kierowca”, był „technikiem zespołu logistyki”! Hydraulik na urlopie nie powie, że jest hydraulikiem, rolnik nie będzie się chwalił zawodówką, ślusarz też. Dobre zawody to są tylko te, które dają tytuł mgr przed nazwiskiem. Reszta niestety… lepiej nie mówić.
  10. WSTYDZIMY SIĘ WŁASNEJ TUSZY. To w większości przypadłość kobiet. Ważą 56 kilogramów, mają dorodne piersi – Boże, jaka ja jestem gruba!!! Jakie mam zwały tłuszczu, jakie mam uda, jaką twarz obwisłą, jakie łapy grube, jakie łydy, nawet uszy mam za grube! W owczym pędzie do odchudzania łapią się za diety, po których stają się jeszcze grubsze, potem zamartwiają się podwójnie, unikają ludzi i szukają kolejnego cud-lekarstwa, zamiast zająć się sobą systemowo, dojść do optimum wagi i powiedzieć sobie: inna nie będę. Mniam! Tak wielu z nas to lubi – i tak mało kobiet o tym wie. Że te przy kości też są bardzo OK!

A ty? Czego się wstydzisz?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here