Zmiana? Zaufaj przede wszystkim Sobie!

Praca nie przynosi satysfakcji i czujesz w Sobie wypalenie? Masz tak? Pytasz, co wówczas robić? Hmm, w życiowych wyborach – kluczowe powinno być rozpoznanie tego, co nas wzmacnia, buduje i rozwija, a co odbiera siłę i ściąga w dół. Taka diagnoza wcale nie musi być jakoś przesadnie naukowa. Wystarczy Ci (naprawdę) kilka minut rzeczowej refleksji. […]

Praca nie przynosi satysfakcji i czujesz w Sobie wypalenie? Masz tak? Pytasz, co wówczas robić? Hmm, w życiowych wyborach – kluczowe powinno być rozpoznanie tego, co nas wzmacnia, buduje i rozwija, a co odbiera siłę i ściąga w dół. Taka diagnoza wcale nie musi być jakoś przesadnie naukowa. Wystarczy Ci (naprawdę) kilka minut rzeczowej refleksji.

Życie, jeśli nie jest zgodne z powołaniem, podcina skrzydła, odbiera energię. Jeśli robimy to, co lubimy – to mamy wrażenie, że wszystko „samo się robi”, nie musimy wkładać w to dużego wysiłku, nie odczuwamy mozołu.

Nie bez powodu wiele osób, które osiągnęły sukces zawodowy, mówi, że praca jest ich pasją. To prawdziwi szczęściarze. Wybrańcy, bo w dobie światowego kryzysu często zadowalamy się tym, co mamy, ponieważ wybór jest niewielki.

Co ważne, na dłuższą metę życie w niezgodzie z sobą grozi wypaleniem, zmęczeniem, poczuciem pustki. Mentalnie umiemy sobie wytłumaczyć, że „musimy przecież zarabiać”, ale ciało, nasz mądry doradca, zacznie wysyłać niepokojące sygnały: migreny, bóle żołądka, kręgosłupa, bezsenność, chroniczne przeziębienia…
Czujemy, że działamy przeciwko sobie, przeciwko własnemu zdrowiu, a nawet przeciwko własnej rodzinie, bo wracamy do domu zestresowane i rozstawiamy wszystkich po kątach. Nie mając siły cieszyć się tym, co mamy.

Jeśli nie możemy zmienić okoliczności, to zawsze możemy zmienić do nich nastawienie. Nie oczekiwać, że uszczęśliwi nas to, co zewnętrzne.

Przed blisko stu laty James Joyce pisał: „Nie szukaj poza sobą. Jesteś źródłem mleka. Nie musisz doić innych! Masz w sobie fontannę, nie szukaj wody z pustym wiadrem. Masz na głowie kosz świeżego chleba, a chodzisz od drzwi do drzwi, błagając o okruchy. Pukaj do swoich wewnętrznych drzwi, nie do innych”.

Co to oznacza? Że jedyną drogą do bycia szczęśliwym i odcięcia się od strachu o materialne przetrwanie jest budowanie zaufania do samego siebie.

Zamiast rezygnowania ze swoich potrzeb i czasu na rzecz potrzeb i czasu pracodawcy ważne jest, by uświadomić sobie, że nasze życie należy tylko do nas, a swój czas – ograniczony – możemy przeżyć lepiej, a nie czekając, czy ktoś nas zwolni, czy nie, czy rodzice, mąż, partnerka będą z nas zadowoleni, czy nie, czy spełniamy jakąś społeczną rolę, czy nie. Sedno polega na tym, by przejść od mentalności braku, niedostatku i lęku do mentalności obfitości.

OK, stracę coś, pewien standard materialny, ale dzięki temu zyskam poczucie nasycenia czymś dobrym, czymś, co mnie odżywia i spełnia.

Im więcej ludzi uzyska prawdziwe poczucie tożsamości i wybierze życie i pracę zgodne ze swoim powołaniem, tym więcej będzie szacunku i spokoju w relacjach między ludźmi. A przecież o to powinno wszystkim chodzić. Prawda? Powodzenia!

 

dr Marek Wojciechowski

http://marekwojciechowski.biz


Komentarze